niedziela, 16 października 2016

A może by tak... przebiec półmaraton?!


Wiesz, jaki dystans ma półmaraton? Ja tego nie wiedziałam, gdy zgodziłam się go przebiec. To 21 kilometrów i 97 metrów. Znajomi z pracy mnie namówili. To proste, mówili. Jesteś szczupła, dasz radę. Nigdy nie lubiłam biegać. Startowałam w jakiś tam zawodach, ale żebym to lubiła? Zdecydowanie nie. Te 2:30 na 600 metrów dłużyło mi się strasznie. Sprint? Jasne! Ale wytrzymałość i systematyczność niespecjalnie były moją mocną stroną. To w takim razie - dlaczego się zgodziłam? I dlaczego Ty też możesz wziąć udział w takiej imprezie? To proste!


Jak przebiec półmaraton - moja historia

Zgodziłam się na wzięcie udziału w półmaratonie pod koniec grudnia. Półmaraton był w pierwszą niedzielę kwietnia. Trzy miesiące przygotowań. Pomyślałam, że bieganie nie jest trudne, a oficjalne ogłoszenie tego na forum pracowym i w domu będzie dobrym pomysłem i źródłem motywacji. Codziennie podczas obiadu w pracy wymienialiśmy się naszymi "planami treningowymi" - czyli "ja dziś przebiegnę x kilometrów, a wy?". Każdy z nas był totalnym amatorem ale tylko ja nigdy nie brałam udziału w imprezie biegowej.

Mimo zimna, czasem śniegu i ciągłych ciemności (biegałam po pracy, wieczorami) zaczęłam biegać. Heh, może to za dużo powiedziane, bo przez pierwsze 2 tygodnie do wyjścia szykowałam się dłużej, niż trwał mój rzeczywisty bieg :) Truchtałam tu i tam. Nie miałam blisko żadnego dużego parku, więc biegałam wzdłuż ulic w okolicy miejsca zamieszkania. Najpierw 10 minut, później 15 minut, ten czas systematycznie rósł. Byłam taka z siebie dumna, gdy bez przerwy biegłam przez 30 minut!

Czyli łatwo zauważyć, że moja kondycja nie należała do najlepszych. Ale co drugi, trzeci dzień zakładałam czapkę, rękawiczki (które podczas biegu zdejmowałam, bo było mi gorąco - mi, największemu zmarzluchowi świata!) i biegłam. Czasem mi się tak bardzo nie chciało, czasem po biegu mało nie zemdlałam (nie w trakcie - najgorsze jest się zatrzymać po długim biegu, wtedy był dla mnie największy kryzys, mroczki przed oczami i dzwonienie w uszach).

Ja im pokażę!

Napisałam, że znajomi z pracy i rodzina będą moją motywacją. Sprawdziło się to w 50%. Współpracownicy rzeczywiście dawali kopa, motywowali i gratulowali co raz lepszych wyników. Ale rodzina i bliscy... "Nie dasz rady, po co biegniesz? Przeziębisz się! Coś ci się stanie! To za dużo dla ciebie, nie biegałaś nigdy wcześniej, a tu taki dystans w tak krótkim czasie?". To tylko niektóre z tekstów, które słyszałam, gdy mówiłam o moim zamiarze przebiegnięcia półmaratonu. Raczej zero wsparcia w tej materii. Trochę przykro, ale z drugiej strony warto było trenować, próbować, namęczyć się i przebiec, aby później z dumą powiedzieć, że udało mi się zrealizować to, co sobie założyłam :)

Półmaraton Warszawski - jak to wygląda?

Ile osób biegło? Troszkę ponad 12 tysięcy. Moje miejsce? Dobiegłam prawie jako trzytysięczna kobieta. Wśród kobiet w moim przedziale wiekowym blisko 800 miejsca. Według mnie to super wynik! Biorąc pod uwagę, że trenowałam 3 miesiące i w tym czasie łącznie przebiegłam, uwaga, raptem 70km! Niestety tę brawurę przypłaciłam ogromnym bólem kolan przez następne kilka tygodni. To był dla mnie zdecydowanie za duży wysiłek na jeden raz. Gdyby nie było to 21km non stop po asfalcie, to prawdopodobnie nie poczułabym tego tak bardzo.

Atmosfera masowej imprezy sportowej jest super! Każdy się cieszy, dopinguje siebie nawzajem, obce osoby biegnące obok siebie pokrzykują na siebie i nie pozwalają iść. Każdy miał swoje imię napisane na kratce z numerem zawodnika i też częste były krzyki z kibicującego tłumu: "Marek, Tomek, Gosia dajesz! Jeszcze tylko trochę!" No jak tu można się nie uśmiechać przez cały bieg? :)

Pierwszy raz miałam też do czynienia z jedzeniem i piciem w biegu. To swoją drogą też super doświadczenie. Ta wolność w oblewaniu się wodą, wyrzucanie kubka byle gdzie na bok i bieg dalej, dalej. Wiem, że to dziwne, ale czułam się wtedy jak jakiejś światowej klasy maratończyk, któremu każdy usługuje i dba, aby czuł się perfekcyjnie przez cały bieg :)

Mimo zmęczenia, czasem niechęci do treningów i problemów z kolanami, uważam, że udział w półmaratonie to super doświadczenie. Cieszę się, że się zdecydowałam spróbować i pokazałam sama sobie, że potrafię. To super uczucie, móc powiedzieć "tak, dokonałam tego".

Zachęcam też każdego, kto choć trochę ma do czynienia z jakąkolwiek formą aktywności sportowej, do wzięcia udziału w takim zorganizowanym biegu. To super przeżycie!

1 komentarz:

  1. Super:) Podziwiam i gratuluję. To straszne że na bliskich często nie można liczyć kiedy chcemy zrealizować jakiś niestandardowy cel. Tak jakby nie pasowało to do szufladki w którą nas zapakowali i skąd zgrzyty...

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do powiedzenia na ten temat? Chętnie przeczytam!